Piszemy o kryzys, Chiny oraz Bank i Stany Zjednoczone
Dodano: 2011-07-23 17:49:34
Chińscy przywódcy zapewniają, że są zaniepokojeni kryzysem eurozony i będą dążyli do jego złagodzenia. Obroty handlowe Chin ze strefą euro są niewiele mniejsze niż ze Stanami Zjednoczonymi i europejski kryzys mógłby podwójnie uderzyć w chiński eksport. Osłabienie wzrostu w Europie oznaczałoby obniżenie popytu na chińskie towary, a osłabienie euro zmniejszałoby opłacalność chińskiego eksportu do Europy.
Kto da więcej?
Nie ma dokładnych danych, dotyczących długu państw strefy euro, będącego w posiadaniu rządu chińskiego lub innych chińskich podmiotów. Chińska Państwowa Administracja Rezerwami Zagranicznymi nie składa sprawozdań, podobnie jak inne państwowe instytucje, np. Chińska Korporacja Inwestycyjna. Działają one zwykle poprzez banki w Londynie, Hongkongu i na Karaibach. Ludowy Bank Chin utrzymuje około 25 proc., rezerw zagranicznych w euro, to znaczy 720 - 750 mld.
Chińscy przywódcy w słowach popierają stabilizację strefy euro, ale w rzeczywistości ich zaangażowanie finansowe w obligacje najbardziej zagrożonych krajów jest nieznaczne. Wiadomo, że jesienią ubiegłego roku Chiny nabyły portugalskie obligacje o wartości ponad 1 mld euro. Zapewne mają w swym portfelu także papiery kupowane na rynku wtórnym. Wolą jednak inwestować w obligacje krajów, mających najwyższe ratingi, przede wszystkim Niemiec. Kupują też obligacje emitowane przez fundusze utworzone dla pomocy krajom zadłużonym strefy euro: European Financial Stability Mechanism i European Financial Stability Facility. Według szacunków Standard Chartered w maju Chiny kupiły za około 1,5 mld euro papiery europejskich funduszy, to znaczy objęły około 10-15 proc. emisji.
Chiny od dawna są zainteresowane mocniejszym wejściem do Europy, teraz drzwi dla nich otwierają się coraz szerzej. W niektórych krajach otwierają się tak szybko i chętnie, że Chińczycy mają podstawy, by wierzyć iż Europejczykom zależy na Chinach co najmniej tak samo mocno, jak Chinom na Unii.
Migawki ze spotkań z Davidem Cameronem, premierem Wielkiej Brytanii, czy Angelą Merkel, szefową rządu niemieckiego, odsłoniły nowe oblicze stosunków chińsko-europejskich. Na Wyspach podpisano w czasie tej wizyty umowy na łączną kwotę 1,4 mld funtów, w Niemczech - 14 umów o wartości wielu miliardów euro. Chińczycy obiecali kredyty na rozwój firm zachodnich w Chinach, a przede wszystkim więcej takich firm na swój rynek dopuścić.
Niemcy liczą na zwiększenie współpracy handlowej i takie zapewnienie też usłyszeli. Premier Chin, Wen Jiabao, też chce podwojenia wartości obrotów w handlu w ciągu zaledwie pięciu lat, ale równie zdecydowanie mówi o transferze technologii z niemieckiego rynku. Chiny, inaczej niż jeszcze kilka lat temu, zaczynają stawiać żądania.
- Niemcy powinny skłonić Unię do ułatwień eksportowych dla Chin i do uznania ChRL za państwo gospodarki rynkowej - powiedział Wen Jiabao.
Podkreślił, że Chiny uznają system polityczny w Europie i oczekują tego samego dla Chin. Czy to znaczy, że w zamian za wielomiliardowe kontrakty Europa będzie musiała zamknąć usta i zacząć traktować wiele tematów, np. prawa człowieka, jak tabu?
Chiny płacą, Chiny decydują
Chiny nie zamierzają jednak zmieniać struktury walutowej swych rezerw zagranicznych, obawiając się spadku wartości dolara. Mimo wszystko stosunki ze Stanami Zjednoczonymi są dla nich najważniejsze.
W końcu ubiegłego roku Ludowy Bank Chin dysponował rezerwami zagranicznymi wynoszącymi 3,26 bln dolarów. W wymianie towarowej ze Stanami Zjednoczonymi Chiny miały w ubiegłym roku nadwyżkę 273 mld dolarów, ze strefą euro 114 mld euro (około 150 mld dolarów). Wciąż biedne - jeśli za miernik weźmiemy PKB na głowę mieszkańca - Chiny są drugim (po Rezerwie Federalnej USA) największym wierzycielem rządu Stanów Zjednoczonych, mając papiery dłużne warte 1,145 bln dolarów. Są też dostarczycielem kapitału portfelowego i inwestycji bezpośrednich dla całego świata. Według danych UNCTAD w roku 2008 zagraniczne inwestycje bezpośrednie Chin wyniosły 52 mld dol., a w roku 2009 48 mld dol. Danych za rok 2010 UNCTAD jeszcze nie podaje, ale zapewne strumień inwestycji był zbliżony do roku 2008. Zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Chinach były dwukrotnie większe. Łączne inwestycje zagraniczne (FDI- stock) Chin wyniosły w roku 2009 229,600 mld dol, a inwestycje zagraniczne w Chinach 473,083 mld dol.
To był artykuł o:
Mamy nadzieję, że okazał się przydatny!
Dodane przez: Beata
Po raz kolejny czytam o Stany Zjednoczone, powoli zaczynam mieć dość!
Dodane przez: Monia
nie, nie godzę się!
Dodane przez: Karakan
Ja myślę, że warto zmienić redaktora głównego, bo te komentarze są zbyteczne i nic nie wprowadzają do treści.
Dodane przez: Anonimowy
dobrze, że nie boicie się mówić o Chiny, naga prawda nas wyzwoli!
Dodane przez: Jakub
ZGADZAM SIĘ W 100% a nawet w 200%